Przez lata byłaś tą osobą, która pamiętała o wszystkim.

O wizytach u lekarza, zebraniach w szkole, zajęciach dodatkowych, zakupach, obiadach i tysiącu drobnych spraw, o których nikt inny nawet nie musiał myśleć.

Wiedziałaś, co trzeba przygotować, gdzie zadzwonić, czego dopilnować.

I tak mijały lata.

Dzisiaj Twoje dzieci są już nastolatkami. Coraz częściej mają własne plany, znajomych i pomysły na życie. Nie potrzebują Cię w taki sam sposób jak kiedyś.

A Ty nadal jesteś w gotowości.

Nadal przypominasz, sprawdzasz, organizujesz. Martwisz się, czy wszystko jest w porządku. Czasami robisz coś za dzieci, choć doskonale wiesz, że potrafiłyby zrobić to samodzielnie.

I być może coraz częściej pojawia się pytanie: a gdzie w tym wszystkim jestem ja?

Kiedy trudno przestać być potrzebną

Wyobraź sobie zwykłe popołudnie.

Twoje nastoletnie dziecko wychodzi do znajomych. Wiesz, dokąd idzie i kiedy powinno wrócić.

Teoretycznie możesz zająć się sobą.

Ale po chwili sprawdzasz telefon.

Może napisze? Może powinnaś zapytać, czy dotarło? A jeśli coś się wydarzy?

Zaczynasz wyobrażać sobie różne sytuacje, choć nie masz żadnego konkretnego powodu, żeby podejrzewać, że dzieje się coś złego.

Oczywiście troska o bezpieczeństwo dzieci jest naturalna. Rodzice mają obowiązek zapewniać im opiekę odpowiednią do wieku i sytuacji.

Warto jednak czasami przyjrzeć się temu, co dzieje się z nami wtedy, gdy nie możemy wszystkiego kontrolować.

Czy sprawdzam, ponieważ sytuacja naprawdę tego wymaga, czy dlatego, że trudno mi wytrzymać własny niepokój?

To dwa różne powody, choć z zewnątrz zachowanie może wyglądać identycznie.

„Ja to zrobię, będzie szybciej”

Jest jeszcze inna, bardzo codzienna sytuacja.

Wracasz z pracy. W domu czeka pranie, zmywarka, zakupy i kolacja.

Prosisz nastolatka o zrobienie jednej rzeczy.

Mija kwadrans. Nic się nie wydarzyło.

Zaczynasz się denerwować. Przypominasz raz, drugi, trzeci.

W końcu mówisz: „Dobra, sama zrobię”.

I rzeczywiście robisz.

Jest szybciej. Nie trzeba się denerwować ani prowadzić kolejnej rozmowy.

Tylko że następnego dnia sytuacja się powtarza.

Z jednej strony jesteś zmęczona tym, że wszystko spoczywa na Tobie. Z drugiej strony trudno Ci pozwolić innym zrobić coś po swojemu, we własnym tempie, czasem niedoskonale.

Być może nie chodzi tylko o podział domowych obowiązków.

Może gdzieś głębiej funkcjonuje przekonanie, że jesteś odpowiedzialna za to, żeby wszystko działało.

A skoro jesteś odpowiedzialna, nie możesz odpuścić.

Jeśli często przejmujesz obowiązki innych, przeczytaj również: Dlaczego tak trudno prosić o pomoc, nawet kiedy brakuje Ci sił?

Kim jestem, kiedy nie muszę już wszystkiego organizować?

Przez wiele lat bycie mamą mogło zajmować ogromną część Twojego życia.

Być może zrezygnowałaś z niektórych zainteresowań. Spotkania z przyjaciółkami były odkładane, wyjazdy dostosowywane do kalendarza dzieci, a Twoje własne potrzeby mogły poczekać.

Nie zawsze było to świadome poświęcenie. Czasami po prostu tak układało się życie.

Ale dzieci dorastają i stopniowo potrzebują więcej samodzielności.

Pojawia się przestrzeń, której wcześniej nie było.

I paradoksalnie ta przestrzeń może budzić dyskomfort.

Bo co właściwie chciałabyś robić?

Na co masz ochotę?

Co sprawia Ci przyjemność, kiedy nie musisz organizować czasu innym?

Może przez tak długi czas byłaś przede wszystkim mamą, żoną, pracownicą i osobą odpowiedzialną za codzienne funkcjonowanie rodziny, że trudno Ci odpowiedzieć na pytanie o własne potrzeby.

To nie znaczy, że straciłaś siebie.

Może po prostu dawno nie miałaś okazji naprawdę siebie posłuchać.

Jeśli trudno Ci znaleźć chwilę dla siebie, przeczytaj również: Kiedy wszystko jest na Twojej głowie. O napięciu, przeciążeniu i trudności w odpoczywaniu.

Jedna część Ciebie chce odpocząć, a druga nie pozwala

Czasami pojawia się wewnętrzny konflikt.

Jedna część Ciebie chciałaby wyjść z domu, spotkać się z przyjaciółką, pojechać na weekend albo po prostu poleżeć z książką.

A druga natychmiast przypomina:

„A co z dziećmi?”

„Przecież tyle jest jeszcze do zrobienia”.

„Dobra matka powinna być dostępna”.

„A jeśli będą mnie potrzebować?”

I zanim zdążysz cokolwiek zaplanować, rezygnujesz.

Nie dlatego, że naprawdę nie możesz wyjść.

Być może dlatego, że wyobrażenie zrobienia czegoś tylko dla siebie wywołuje poczucie winy lub niepokój.

Warto wtedy zadać sobie pytanie:

Przed czym właściwie próbuję się ochronić, kiedy rezygnuję z własnych potrzeb?

Przed oceną innych? Poczuciem, że kogoś zawiodłam? Utratą kontroli?

A może trudno mi uwierzyć, że mogę być dobrą mamą również wtedy, gdy nie jestem nieustannie dostępna?

Nie ma jednej odpowiedzi właściwej dla wszystkich kobiet.

Czy można nauczyć się inaczej?

Zmiana wieloletnich przyzwyczajeń nie musi zaczynać się od rewolucji.

Nie chodzi o to, żeby nagle przestać troszczyć się o dzieci, wyjechać na miesiąc i pozostawić rodzinę samą sobie.

Można zacząć znacznie spokojniej.

Pozwolić nastolatkowi samodzielnie wykonać obowiązek, nawet jeśli zajmie mu to więcej czasu.

Nie sprawdzać telefonu kolejny raz, kiedy nie ma ku temu konkretnego powodu.

Umówić się z przyjaciółką i nie odwoływać spotkania wyłącznie dlatego, że pojawiło się poczucie winy.

Zauważyć myśl „powinnam”, zanim automatycznie zacznie kierować Twoim zachowaniem.

To drobne sytuacje, ale mogą pokazać, jak wiele decyzji podejmujemy pod wpływem utrwalonych schematów.

Jak może wyglądać praca nad tym podczas hipnoterapii?

W Fundacji Noema pracuję z emocjami, przekonaniami i automatycznymi sposobami reagowania.

Jednym z podejść, z których korzystam, jest Zmodyfikowana Terapia Części.

Podczas pracy w transie możemy przyglądać się wewnętrznemu konfliktowi. Na przykład pomiędzy częścią, która potrzebuje odpoczynku, a tą, która stale przypomina o odpowiedzialności, obowiązkach i potencjalnych zagrożeniach.

Interesuje nas nie tylko to, co dana część robi, ale również to, co próbuje w ten sposób osiągnąć.

Może zależy jej na bezpieczeństwie. Może na akceptacji. A może na tym, żeby nigdy więcej nie poczuć się niewystarczającą.

Nie zakładamy tego z góry. Szukamy odpowiedzi indywidualnie, w tempie odpowiednim dla danej osoby.

Celem jest lepsze rozumienie własnych reakcji i poszukiwanie innych sposobów odpowiadania na ważne potrzeby.

Nie mogę obiecać, że po kilku spotkaniach wszystkie trudności znikną. Wieloletnie schematy bywają złożone, a tempo zmiany jest indywidualne.

Ale można zacząć przyglądać się im z innej perspektywy.

Możesz nadal być mamą i jednocześnie zadbać o siebie

Dzieci nie przestają potrzebować rodziców, kiedy dorastają.

Zmienia się jednak sposób, w jaki tej obecności potrzebują.

Być może właśnie teraz jest czas, żeby stopniowo oddawać im część odpowiedzialności za własne życie.

A sobie pozwolić na coś, co przez lata odkładałaś na później.

Na odpoczynek. Na zainteresowania. Na przyjemności. Na własne decyzje.

Nie musisz przestawać być troskliwą mamą, żeby zacząć być również ważna dla samej siebie.

Twoje dzieci dorastają. Ty też masz prawo do nowego etapu życia.


Jeśli odnajdujesz siebie w tych sytuacjach i chciałabyś przyjrzeć się przekonaniom oraz emocjom, które utrudniają Ci zadbanie o własne potrzeby, zapraszam do poznania mojej oferty.

Hipnoterapia w Fundacji Noema – sprawdź, jak wygląda współpraca

Spotkania odbywają się przede wszystkim online, w atmosferze uważności, bez presji i oceniania.

Hipnoterapia nie zastępuje diagnostyki ani leczenia w przypadku problemów wymagających pomocy psychologa, psychoterapeuty lub lekarza.


fundacjanoema.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.