„Daj spokój, sama zrobię”.
Ile razy wypowiedziałaś to zdanie, chociaż wcale nie miałaś ochoty robić kolejnej rzeczy?
Może ktoś nawet zaproponował Ci pomoc, ale zanim zdążyłaś się zastanowić, odpowiedziałaś, że nie trzeba.
Bo przecież szybciej będzie zrobić to samodzielnie. Nie będziesz musiała tłumaczyć, przypominać ani sprawdzać, czy wszystko zostało wykonane.
A potem wieczorem pojawia się zmęczenie i znajoma myśl:
„Dlaczego znowu wszystko jest na mojej głowie?”.
Dlaczego czasem tak trudno prosić o pomoc, nawet kiedy naprawdę jej potrzebujemy?
Kiedy samodzielność przestaje być wyborem
Umiejętność radzenia sobie z codziennymi sprawami jest przydatna.
Problem może pojawić się wtedy, gdy samodzielność przestaje być możliwością, a zaczyna przypominać obowiązek.
Nie prosisz o pomoc, bo nie chcesz nikomu przeszkadzać.
Kiedy jest Ci ciężko, często o tym milczysz — inni przecież też mają swoje problemy.
Trudno Ci przyznać, że z czymś sobie nie radzisz, skoro dotąd to Ty zwykle znajdowałaś rozwiązanie.
Z czasem możesz nawet nie zauważać momentu, w którym bierzesz na siebie kolejne zadanie.
Po prostu je wykonujesz.
„Nie chcę być dla nikogo ciężarem”
Czasami za trudnością w proszeniu o pomoc stoi obawa przed reakcją drugiej osoby.
Może usłyszysz, że przesadzasz?
Że przecież to nic takiego?
A może ktoś rzeczywiście pomoże, ale później będzie Ci to wypominał?
Jeśli wcześniej spotykałaś się z podobnymi reakcjami, zwracanie się do innych może nie kojarzyć Ci się z ulgą.
Bywa również, że sama myśl o powiedzeniu „nie radzę sobie” wywołuje wstyd.
Jakby potrzeba wsparcia oznaczała, że robisz coś niewłaściwie.
Tymczasem potrzebowanie drugiego człowieka nie jest przeciwieństwem samodzielności. Możesz dobrze radzić sobie z wieloma sprawami i jednocześnie nie mieć siły, czasu czy możliwości, żeby zajmować się wszystkim.
Łatwiej zrobić samej niż tłumaczyć
Wyobraź sobie zwyczajną sytuację.
Prosisz kogoś, żeby przygotował kolację.
Po chwili padają pytania:
„A co mam zrobić?”
„Gdzie to jest?”
„Co jeszcze trzeba kupić?”
„O której mamy jeść?”
Ostatecznie okazuje się, że nadal musisz wszystko zaplanować, podjąć decyzje i pokierować całym zadaniem.
Ktoś wykona część pracy, ale odpowiedzialność za jej zorganizowanie pozostaje przy Tobie.
Nic dziwnego, że w pewnym momencie możesz pomyśleć:
„Już wolę zrobić to sama”.
Warto jednak zauważyć pewną różnicę.
Proszenie o pomoc nie powinno oznaczać, że musisz zostać kierowniczką wszystkich domowych obowiązków.
Jeśli dana sprawa jest wspólną odpowiedzialnością, druga osoba również może samodzielnie zastanowić się, jak ją wykonać.
Czasami trudność nie polega więc na tym, że nie potrafisz prosić o pomoc, lecz na tym, że dostępne wsparcie wymaga od Ciebie kolejnego wysiłku.
A co, jeśli ktoś zrobi to inaczej?
To jeszcze jeden moment, któremu warto się przyjrzeć.
Prosisz o wykonanie zadania, ale później zauważasz, że druga osoba zrobiła je zupełnie inaczej, niż Ty byś to zrobiła.
Może nie tak dokładnie. Nie w takiej kolejności. Z innym pomysłem na rozwiązanie.
Pojawia się pokusa, żeby poprawić, dokończyć albo następnym razem po prostu zrobić wszystko samodzielnie.
Spróbuj wtedy rozróżnić dwie sytuacje.
Czy coś rzeczywiście zostało wykonane niewłaściwie i wymaga poprawy?
A może zostało zrobione inaczej, ale rezultat nadal jest wystarczający?
Nie każdą różnicę trzeba korygować.
Oddanie części odpowiedzialności oznacza czasem również zgodę na to, że druga osoba ma własny sposób działania.
Dlaczego pojawia się poczucie winy?
Możesz wreszcie zdecydować, że tym razem poprosisz o wsparcie.
Ktoś przejmie obowiązek, a Ty zyskasz wolną godzinę.
I co wtedy?
Zamiast ulgi pojawia się myśl, że właściwie mogłabyś zrobić jeszcze coś pożytecznego.
Może powinnaś pomóc tej osobie? Może niepotrzebnie zawracasz jej głowę?
Zdarza się, że fizycznie oddajemy obowiązek, ale w myślach nadal czujemy się za niego odpowiedzialne.
Warto wtedy zadać sobie pytanie:
Czy naprawdę zrobiłam coś niewłaściwego, czy po prostu nie jestem przyzwyczajona do tego, że ktoś zajmuje się czymś zamiast mnie?
To nie zawsze jest łatwe rozróżnienie.
Jak zacząć prosić o pomoc bez wielkiego tłumaczenia?
Nie potrzebujesz przygotowywać długiego uzasadnienia, dlaczego zasługujesz na wsparcie.
Czasem wystarczy konkretna informacja:
„Potrzebuję, żebyś dzisiaj zajął się zakupami. Ja nie dam rady”.
„Czy możesz odebrać dzieci? Chcę mieć po pracy godzinę dla siebie”.
„Nie wezmę na siebie organizacji tego spotkania. Potrzebuję, żeby ktoś inny się tym zajął”.
Zauważ, że w tych zdaniach nie ma przepraszania za własne potrzeby.
Nie musisz również obiecywać, że następnym razem wszystko nadrobisz.
Oczywiście nie każda prośba spotka się z pozytywną odpowiedzią. Druga osoba także może mieć ograniczenia.
Dlatego ważna jest nie tylko umiejętność proszenia, ale również rozmowa o rzeczywistym podziale obowiązków i możliwościach każdej ze stron.
Kiedy trudno poprosić, choć bardzo tego chcesz
Zdarza się, że świadomie rozumiesz wszystkie te kwestie.
Wiesz, że nie musisz robić wszystkiego sama. Potrafisz nawet zachęcać inne kobiety, żeby bardziej o siebie dbały.
Ale kiedy przychodzi Twoja kolej, słowa zatrzymują się w gardle.
Zamiast powiedzieć, czego potrzebujesz, znowu odpowiadasz:
„Nie, nic się nie stało. Poradzę sobie”.
W takiej sytuacji warto zainteresować się nie tylko samym zachowaniem, lecz także emocjami i przekonaniami, które mogą mu towarzyszyć.
Czego obawiasz się w chwili proszenia?
Co oznacza dla Ciebie przyznanie, że potrzebujesz wsparcia?
Jak reagujesz, kiedy ktoś nie spełnia Twoich oczekiwań?
To pytania, którym możemy przyjrzeć się również podczas indywidualnej pracy z wykorzystaniem hipnoterapii.
Nie chodzi o to, żebyś przestała być samodzielna albo nauczyła się polegać na wszystkich bez wyjątku.
Ważniejsze jest, żebyś mogła świadomie decydować, kiedy chcesz zrobić coś sama, a kiedy potrzebujesz drugiej osoby.
Hipnoterapia nie zastępuje diagnozy, leczenia medycznego ani psychoterapii. Sposób pracy dobieramy indywidualnie.
Nie musisz zasłużyć na pomoc zmęczeniem
Może dzisiaj nie potrzebujesz zmieniać całego swojego sposobu funkcjonowania.
Może wystarczy jedna sprawa, którą zwykle automatycznie bierzesz na siebie.
Jedna prośba, której nie poprzedzisz długim tłumaczeniem.
Albo jedna sytuacja, w której pozwolisz komuś innemu samodzielnie przejąć odpowiedzialność.
Nie musisz czekać, aż zabraknie Ci wszystkich sił, żeby powiedzieć, że czegoś potrzebujesz.
Jeżeli bliski jest Ci temat przeciążenia, przeczytaj również artykuł Kiedy wszystko jest na Twojej głowie? O przeciążeniu obowiązkami i trudności w odpoczywaniu.
A jeśli chcesz przyjrzeć się przekonaniom i reakcjom, które utrudniają Ci wyrażanie własnych potrzeb, możesz po prostu napisać do mnie.
Fundacja Noema. Poza schematem.

