Wracasz do domu. Odkładasz klucze, zdejmujesz buty i już słyszysz pierwsze pytanie.
„Co dzisiaj na obiad?”
Za chwilę ktoś prosi Cię o pomoc, dzwoni telefon, a Ty przypominasz sobie, że jeszcze jedna sprawa została niezałatwiona.
Odpowiadasz trochę ostrzej, niż zamierzałaś.
Ktoś pyta, dlaczego się denerwujesz.
A Ty sama właściwie nie wiesz. Przecież nic szczególnego się nie wydarzyło.
Tylko czy na pewno napięcie pojawiło się dopiero w tej chwili?
Czasem ciało zauważa wcześniej niż my
Nie zawsze od razu potrafimy nazwać emocję.
Możemy nie wiedzieć jeszcze, że jesteśmy zdenerwowane, przytłoczone albo że jakaś sytuacja wywołała w nas niepokój.
Zdarza się jednak, że wcześniej pojawiają się drobne sygnały napięcia w ciele.
Zaciskasz szczękę. Unosisz ramiona. Wstrzymujesz oddech podczas czyjejś wypowiedzi. Czujesz ucisk w żołądku albo charakterystyczną kluchę w gardle.
Być może zauważasz też, że zaczynasz mówić szybciej, niecierpliwie odpowiadasz na pytania albo nagle masz ochotę wyjść z pokoju.
Nie u każdej osoby wygląda to tak samo.
Warto jednak zainteresować się tymi pierwszymi oznakami, zamiast zwracać na siebie uwagę dopiero wtedy, gdy emocje stają się trudne do opanowania.
„Przecież nic się nie stało”
To zdanie czasem wypowiadamy niemal automatycznie.
Ktoś zrobił uwagę. Nie odpowiedziałaś, ale poczułaś napięcie w brzuchu.
Podczas rozmowy chciałaś wyrazić swoje zdanie, lecz ostatecznie zrezygnowałaś. Po chwili zauważyłaś zaciśnięte gardło.
Zgodziłaś się na kolejną prośbę, chociaż nie miałaś już siły.
Na zewnątrz wszystko wygląda zwyczajnie. Rozmowa się skończyła, dzień toczy się dalej.
Tymczasem w Tobie coś pozostało.
Nie chodzi o doszukiwanie się problemu w każdej sytuacji. Bardziej o zauważenie, że brak widocznego konfliktu nie zawsze oznacza brak emocjonalnej reakcji.
Uważność nie polega na ciągłym kontrolowaniu siebie
Kiedy mówimy o uważności, łatwo wyobrazić sobie kolejne zadanie.
Teraz powinnam obserwować oddech, rozpoznawać emocje, kontrolować reakcje i jeszcze najlepiej zachowywać spokój w każdej sytuacji.
To przecież następna lista wymagań.
Nie o to chodzi.
Uważność może być znacznie prostsza. To krótki moment, w którym zauważasz, co właśnie się z Tobą dzieje, bez konieczności natychmiastowego poprawiania tego stanu.
Nie musisz od razu wiedzieć, dlaczego zacisnęłaś szczękę.
Możesz jedynie zauważyć:
„O, znowu jestem napięta”.
I na początek to wystarczy.
Zanim odpowiesz, sprawdź trzy rzeczy
Jeśli masz możliwość, spróbuj czasem zatrzymać się na kilka sekund i zainteresować trzema pytaniami:
1. Co właśnie czuję w ciele?
Może ramiona są napięte, oddech stał się płytszy albo pojawił się nieprzyjemny ucisk w brzuchu.
2. Co wydarzyło się chwilę wcześniej?
Czy ktoś o coś poprosił? Czy usłyszałaś uwagę? A może pojawiła się myśl, że znowu ze wszystkim zostałaś sama?
3. Czego teraz potrzebuję?
Być może chwili ciszy, dodatkowego czasu, możliwości dokończenia zdania albo zwyczajnego powiedzenia: „Nie mogę się tym teraz zająć”.
Nie musisz odpowiadać na wszystkie trzy pytania ani prowadzić szczegółowej analizy.
Chodzi o to, żeby pomiędzy sytuacją a Twoją reakcją pojawiła się choćby niewielka przestrzeń na zauważenie siebie.
Poczucie bezpieczeństwa to nie tylko spokojny pokój
Często kojarzymy je z ciszą, wygodnym miejscem i brakiem zagrożenia.
Ale w codziennych relacjach znaczenie może mieć również coś mniej oczywistego.
Możesz otwarcie powiedzieć, że się z czymś nie zgadzasz?
Czy masz możliwość odmowy bez wielogodzinnego tłumaczenia swojej decyzji?
Kiedy próbujesz opowiedzieć o emocjach, czy ktoś daje Ci przestrzeń na dokończenie wypowiedzi?
A może przed każdą trudniejszą rozmową zastanawiasz się, jakich słów użyć, żeby tylko nie wywołać nieprzyjemnej reakcji?
Nie każde napięcie da się rozwiązać pracą nad własnymi przekonaniami.
Czasem potrzebna jest również zmiana okoliczności, sposobu komunikacji albo granic w relacji.
To ważne rozróżnienie.
Co, jeśli zauważysz napięcie, ale ono nie znika?
Nic nie musisz z nim natychmiast robić.
Samo zauważenie emocji nie sprawia, że znika ona na życzenie.
Możesz nadal czuć złość, smutek albo niepokój. Nie oznacza to, że źle wykonałaś ćwiczenie lub niewystarczająco się starasz.
Być może w danym momencie potrzebujesz przerwać rozmowę, przejść do spokojniejszego miejsca, poprosić o wsparcie albo odłożyć decyzję na później.
Uważność nie ma służyć temu, żebyś znosiła coraz więcej.
Może pomagać Ci wcześniej rozpoznawać moment, w którym coś zaczyna być dla Ciebie zbyt obciążające.
Jak możemy pracować z tym podczas hipnoterapii?
Zdarza się, że ktoś przychodzi na sesję i mówi:
„Wiem, że nie chcę tak reagować, ale w konkretnej sytuacji wszystko dzieje się jakby samo”.
Możemy wtedy przyjrzeć się nie tylko samej reakcji, lecz również temu, co ją poprzedza.
Jakie emocje pojawiają się w podobnych sytuacjach? Co zauważasz w ciele? Jakie myśli lub przekonania mogą towarzyszyć Twojej reakcji?
W hipnoterapii możemy pracować z wybranymi aspektami tego doświadczenia, dobierając sposób pracy indywidualnie.
Nie chodzi o wyeliminowanie wszystkich trudnych emocji ani o obietnicę, że już nigdy nie zareagujesz po staremu.
Ważne może być stopniowe rozwijanie większej świadomości własnych reakcji i możliwości odpowiadania na nie w inny sposób.
Hipnoterapia nie zastępuje diagnozy, leczenia medycznego ani psychoterapii. Jeśli dolegliwości fizyczne, napięcie lub lęk utrzymują się albo nasilają, warto również skonsultować się z odpowiednim specjalistą.
Nie musisz zauważać wszystkiego
Może dziś uda Ci się wychwycić jeden moment.
Zauważysz zaciśnięte ramiona podczas rozmowy.
Albo zorientujesz się, że znowu powiedziałaś „tak”, choć chciałaś odmówić.
Nie potrzebujesz wielkiego odkrycia.
Czasem początek zmiany wygląda właśnie tak: zaczynasz dostrzegać coś, co wcześniej działo się niemal niezauważalnie.
Jeżeli chcesz lepiej zrozumieć mechanizm automatycznych reakcji, przeczytaj także artykuł Dlaczego wracamy do starych schematów, nawet kiedy naprawdę chcemy coś zmienić?
A jeśli zastanawiasz się nad indywidualną współpracą, możesz po prostu napisać do mnie.
Fundacja Noema. Poza schematem.

