Siedzisz z kawą. Teoretycznie masz chwilę dla siebie.
Nikt akurat niczego od Ciebie nie chce, telefon milczy, możesz przez moment nic nie robić.
Tylko że Twoja głowa wcale nie odpoczywa.
Trzeba pamiętać o zakupach, oddzwonić, zaplanować kolejny dzień, sprawdzić, czy wszystko zostało załatwione. Przypominasz sobie jeszcze trzy rzeczy, których nie możesz zapomnieć.
W końcu wstajesz, żeby zrobić chociaż jedną z nich.
I tak mija Twoja chwila odpoczynku.
Zmęczenie nie zawsze wynika z tego, co robisz
Czasami najbardziej męczące nie są same obowiązki, ale ciągłe pamiętanie o nich.
Pilnowanie terminów. Przewidywanie, co może się wydarzyć. Planowanie, organizowanie, przypominanie innym, sprawdzanie, czy wszystko jest dopięte.
Nawet kiedy fizycznie niczego nie robisz, możesz nadal zajmować się tym wszystkim w myślach.
Z zewnątrz nie zawsze to widać.
Ktoś może powiedzieć: „Przecież dzisiaj nawet nie byłaś w pracy, czym jesteś taka zmęczona?”.
Tylko że brak pracy zawodowej w danym dniu nie oznacza automatycznie braku odpowiedzialności, napięcia i obciążenia.
A kiedy taki sposób funkcjonowania trwa długo, odpoczynek przestaje być czymś oczywistym.
Dlaczego tak trudno nic nie robić?
Być może zdarza Ci się usiąść na kanapie i już po kilku minutach poczuć, że powinnaś wstać.
Pranie samo się nie zrobi. W kuchni coś czeka. Można byłoby wykorzystać ten czas bardziej produktywnie.
Czasem pojawia się też myśl, że na odpoczynek trzeba sobie najpierw zasłużyć.
Najpierw skończyć wszystko, co zaplanowałaś. Dopiero potem pozwolić sobie na chwilę dla siebie.
Problem w tym, że lista obowiązków rzadko bywa naprawdę zamknięta.
Zawsze znajdzie się coś jeszcze.
I w ten sposób odpoczynek zostaje przesunięty na bliżej nieokreślone „później”.
Kiedy bycie tą, która wszystko ogarnia, staje się ciężarem
Są kobiety, o których inni mówią z podziwem:
„Ona zawsze daje radę”.
„Na nią można liczyć”.
„Ona wszystko zorganizuje”.
Być może Ty również często słyszysz podobne zdania.
Z czasem jednak możesz zauważyć, że coraz trudniej jest Ci przyznać, że czegoś nie chcesz, nie masz siły albo zwyczajnie potrzebujesz pomocy.
Bo przecież jesteś tą, która sobie radzi.
Proszenie o wsparcie może wydawać się trudniejsze niż samodzielne wykonanie kolejnego zadania. A odmowa może wywoływać nieprzyjemne poczucie, że zawodzisz czyjeś oczekiwania.
Nie oznacza to, że przeciążenie wynika wyłącznie z Twojego sposobu myślenia. Czasem obowiązków jest po prostu obiektywnie za dużo, a realnego wsparcia za mało.
Warto umieć odróżnić te dwie rzeczy.
Nie wszystko da się rozwiązać zmianą nastawienia. Niekiedy potrzebna jest również zmiana podziału odpowiedzialności.
Co się dzieje, kiedy napięcie staje się codziennością?
Możesz zauważyć, że coraz częściej denerwują Cię drobiazgi.
Pytanie, na które kiedyś spokojnie odpowiedziałabyś jednym zdaniem, teraz wywołuje irytację.
Nie dlatego, że samo pytanie jest wyjątkowo trudne.
Być może po prostu jest kolejną rzeczą, na którą musisz odpowiedzieć, kolejną decyzją, którą trzeba podjąć, kolejnym zadaniem dopisanym do Twojej listy.
Zdarza się również, że odpoczywasz fizycznie, ale nadal pozostajesz w gotowości. Nasłuchujesz telefonu, zastanawiasz się, czy ktoś czegoś nie potrzebuje, analizujesz to, co wydarzyło się wcześniej.
Trudno wtedy poczuć, że naprawdę masz wolną chwilę.
Od czego zacząć, jeśli nie chcesz dokładać sobie kolejnego zadania?
Nie zaproponuję Ci rozbudowanego planu naprawczego, który stanie się następnym obowiązkiem do wykonania.
Spróbuj przez kilka dni zainteresować się jedną rzeczą:
Co dzieje się w Tobie, kiedy pojawia się możliwość odpoczynku?
Czy od razu myślisz o tym, co jeszcze zostało do zrobienia?
Czy pojawia się poczucie winy?
A może odpoczywasz, ale cały czas masz wrażenie, że powinnaś być dostępna dla innych?
Zauważ również, ile rzeczy wykonujesz dlatego, że faktycznie są konieczne, a ile dlatego, że trudno Ci dopuścić myśl, że coś może poczekać lub zostać zrobione przez kogoś innego.
To nie jest ćwiczenie z lepszej organizacji czasu.
To próba zobaczenia, w którym momencie kończą się rzeczywiste obowiązki, a zaczyna nieustanne wymaganie od siebie kolejnych działań.
Odpoczynek nie musi być nagrodą
Nie musisz najpierw doprowadzić całego domu do porządku, odpowiedzieć na wszystkie wiadomości i rozwiązać wszystkich cudzych problemów, żeby móc przez chwilę usiąść.
Możesz być odpowiedzialna i jednocześnie mieć swoje granice.
Możesz angażować się w życie bliskich, a mimo to nie być dostępna w każdej minucie.
A kiedy nie masz siły, nie musisz koniecznie szukać sposobu, żeby zrobić jeszcze więcej.
Czasem ważniejsze okazuje się pytanie, dlaczego tak trudno pozwolić sobie na mniej.
Jak można pracować z tym podczas hipnoterapii?
W Fundacji Noema możemy przyglądać się nie tylko samemu napięciu, ale również przekonaniom i utrwalonym reakcjom, które mogą mu towarzyszyć.
Na przykład trudności w odmawianiu, poczuciu odpowiedzialności za innych czy przekonaniu, że własne potrzeby powinny zawsze poczekać.
Nie chodzi o nauczenie Cię, jak jeszcze sprawniej radzić sobie ze wszystkimi obowiązkami.
Czasem ważniejszym tematem okazuje się to, dlaczego czujesz, że musisz radzić sobie ze wszystkim sama.
Sposób pracy dobieramy indywidualnie. Hipnoterapia nie zastępuje diagnozy, leczenia medycznego ani psychoterapii. Jeśli napięcie i wyczerpanie są nasilone, utrzymują się długo lub utrudniają codzienne funkcjonowanie, warto również skonsultować się z odpowiednim specjalistą.
A gdyby dzisiaj coś mogło poczekać?
Nie wszystko. Nie na zawsze.
Może jedna rzecz.
Jedna wiadomość, na którą nie musisz odpowiadać natychmiast. Jedno zadanie, które możesz komuś przekazać. Jedna chwila, podczas której nie próbujesz być produktywna.
Nie po to, żeby idealnie nauczyć się odpoczywać.
Po prostu po to, żeby zauważyć, że Ty również jesteś ważna wśród wszystkich spraw, którymi codziennie się zajmujesz.
Jeśli chcesz przyjrzeć się swoim reakcjom i przekonaniom, przeczytaj więcej na podstronie Hipnoterapia.
A jeśli zastanawiasz się, czy taka forma współpracy jest dla Ciebie odpowiednia, możesz po prostu napisać do mnie.
Fundacja Noema. Poza schematem.

