Twoje nastoletnie dziecko wychodzi do znajomych.
Wiesz, dokąd idzie. Ustaliliście godzinę powrotu. Wszystko wydaje się w porządku.
A jednak po pewnym czasie sięgasz po telefon.
Sprawdzasz, czy nie przyszła wiadomość.
Może powinnaś napisać? Zadzwonić? Upewnić się, że nic się nie wydarzyło?
W głowie zaczynają pojawiać się różne scenariusze. Jeden gorszy od drugiego.
Próbujesz zająć się czymś innym, ale myśli wracają.
Dopiero kiedy dziecko odezwie się albo wróci do domu, czujesz ulgę.
Do następnego razu.
Gdzie przebiega granica pomiędzy naturalną troską o bezpieczeństwo dziecka a zamartwianiem się, które zaczyna odbierać Ci spokój?
Troska jest naturalna. Ciągłe napięcie nie musi być jej częścią
Kiedy jesteś rodzicem, bezpieczeństwo dziecka staje się jedną z najważniejszych spraw w Twoim życiu.
Zwracasz uwagę na zagrożenia, uczysz ostrożności, ustalasz zasady.
To potrzebne.
Jednak dorastające dzieci coraz częściej podejmują własne decyzje. Wychodzą bez rodziców, podróżują, spotykają się ze znajomymi.
Nie jesteś w stanie przewidzieć ani kontrolować wszystkiego.
I właśnie ta niepewność bywa trudna.
Możesz doskonale wiedzieć, że nie ma powodu do niepokoju, a mimo to odczuwać napięcie.
Rozum mówi jedno, wyobraźnia podsuwa coś zupełnie innego.
„A co, jeśli coś się stanie?”
Zamartwianie często zaczyna się od krótkiego pytania.
„A co, jeśli nie dotrze na miejsce?”
„A jeśli ktoś je skrzywdzi?”
„A jeśli nie zadzwoni, kiedy będzie potrzebować pomocy?”
Niektóre z tych sytuacji są możliwe. Sam fakt, że coś można sobie wyobrazić, nie oznacza jednak, że jest to prawdopodobne.
Mimo to organizm może reagować tak, jakby zagrożenie było już obecne.
Pojawia się napięcie w brzuchu, przyspieszone bicie serca, trudność w skupieniu uwagi.
Chcesz jak najszybciej poczuć ulgę.
Sięgasz po telefon.
Dziecko odpowiada. Uspokajasz się.
Ale następnym razem, gdy pojawi się niepewność, znów masz ochotę sprawdzać.
W ten sposób może utrwalać się schemat, w którym każde zmartwienie kończy się potrzebą upewnienia się, że wszystko jest w porządku.
Kiedy wiadomości i media społecznościowe podsycają niepokój
Otwierasz Facebooka.
Czytasz o niebezpiecznej sytuacji w szkole, wypadku albo wydarzeniu, które spotkało czyjeś dziecko.
Za chwilę pojawia się kolejna podobna informacja.
I następna.
Zaczynasz mieć wrażenie, że niebezpieczeństwo jest wszędzie.
Warto pamiętać, że treści wyświetlane przez media społecznościowe nie stanowią pełnego obrazu rzeczywistości. Algorytmy mogą pokazywać więcej materiałów podobnych do tych, które wcześniej zwróciły Twoją uwagę.
Jeżeli przez dłuższy czas czytasz przede wszystkim niepokojące wiadomości, możesz zacząć częściej myśleć o zagrożeniach.
Nie oznacza to, że należy ignorować ważne informacje.
Można jednak świadomie sprawdzać ich źródła, ograniczać nadmiar alarmujących treści i oddzielać rzeczywiste zagrożenia od scenariuszy tworzonych przez własną wyobraźnię.
Dlaczego tak trudno odpuścić kontrolę?
Czasami ciągłe sprawdzanie i przewidywanie najgorszego jest próbą poradzenia sobie z niepewnością.
Może pojawiać się przekonanie:
„Jeśli będę odpowiednio czujna, nic złego się nie wydarzy”.
Albo:
„Jeśli czegoś nie dopilnuję, będę sobie to później wyrzucać”.
Takie myśli mogą sprawiać, że odpowiedzialność za bezpieczeństwo dziecka zaczyna wydawać się nieograniczona.
A przecież nie wszystko zależy od Ciebie.
Możesz uczyć dziecko ostrożności, ustalać zasady i zapewniać mu wsparcie.
Nie możesz jednak zagwarantować, że w jego życiu nigdy nie wydarzy się nic trudnego.
To jedna z bardziej wymagających stron rodzicielstwa: uczenie się troski, która pozostawia również miejsce na samodzielność.
A jeśli jakaś część Ciebie stale pozostaje na straży?
Czasami doświadczamy wewnętrznego konfliktu.
Jedna część Ciebie rozumie, że dziecko dorasta i potrzebuje coraz więcej niezależności.
Druga nieustannie przypomina o możliwych zagrożeniach.
Może wydawać Ci się, że nie wolno Ci się rozluźnić, bo wtedy przestaniesz być wystarczająco uważna.
Warto zastanowić się, co stoi za taką potrzebą czuwania.
Czy jest nią strach przed utratą kontroli?
Obawa przed poczuciem winy?
A może przekonanie, że odpowiedzialna mama musi przewidywać wszystko?
Nie ma jednej odpowiedzi.
I nie chodzi o to, żeby tę część siebie uciszyć albo z nią walczyć.
Ważniejsze może być zrozumienie, jaką potrzebę próbuje zaspokoić i czy obecny sposób działania rzeczywiście Ci pomaga.
Jak zacząć rozpoznawać własne reakcje?
Następnym razem, kiedy poczujesz potrzebę natychmiastowego sprawdzenia, czy wszystko jest w porządku, spróbuj na chwilę się zatrzymać.
Zadaj sobie trzy pytania:
Czy mam konkretną informację wskazującą na zagrożenie?
Czy sytuacja wymaga działania właśnie teraz?
Czy chcę sprawdzić coś ważnego, czy przede wszystkim próbuję zmniejszyć własny niepokój?
Jeśli istnieje rzeczywiste zagrożenie, oczywiście należy odpowiednio zareagować.
Jeśli jednak nic nie wskazuje na niebezpieczeństwo, możesz spróbować zauważyć napięcie, zanim automatycznie wykonasz kolejne sprawdzające działanie.
Nie musisz od razu zmieniać wszystkich swoich reakcji.
Na początku wystarczy lepiej je rozumieć.
Jak może wyglądać praca nad potrzebą kontroli podczas hipnoterapii?
W Fundacji Noema pracuję z emocjami, przekonaniami i utrwalonymi schematami reagowania.
Jednym z podejść, z których korzystam, jest Zmodyfikowana Terapia Części.
Podczas indywidualnych spotkań możemy przyglądać się wewnętrznym konfliktom związanym z odpowiedzialnością, potrzebą bezpieczeństwa i trudnością w akceptowaniu niepewności.
Możemy badać, co uruchamia nadmierną czujność i jakie znaczenie ma ona dla danej osoby.
Nie zakładamy z góry, że znamy źródło problemu.
Nie chodzi również o to, żeby przestać troszczyć się o dzieci.
Celem pracy może być lepsze rozumienie własnych reakcji, rozpoznawanie rzeczywistych potrzeb i stopniowe poszukiwanie bardziej pomocnych sposobów reagowania.
Jeżeli zamartwianie jest nasilone, utrzymuje się przez długi czas lub znacząco utrudnia codzienne funkcjonowanie, warto skorzystać z konsultacji psychologicznej lub lekarskiej. Hipnoterapia nie zastępuje potrzebnej diagnostyki i leczenia.
Możesz troszczyć się o dziecko i jednocześnie odzyskiwać spokój
Bycie dobrą mamą nie wymaga przewidywania każdej trudnej sytuacji.
Nie wymaga też nieustannego pozostawania w napięciu.
Możesz nadal być obecna, zaangażowana i odpowiedzialna.
A jednocześnie stopniowo uczyć się przyjmować, że dorastające dziecko potrzebuje przestrzeni do własnych doświadczeń i decyzji.
Troska nie musi oznaczać ciągłego czuwania.
Jeśli chciałabyś przyjrzeć się emocjom, przekonaniom i potrzebie kontroli, które wpływają na Twoje codzienne samopoczucie, zapraszam do poznania mojej oferty.
Hipnoterapia w Fundacji Noema – sprawdź, jak wygląda współpraca
Pracuję przede wszystkim online, bez presji i oceniania, w indywidualnym tempie.

