Jedzenie emocjonalne czy automatyczne? Dlaczego sięgasz po jedzenie, chociaż nie czujesz głodu?
Otwierasz lodówkę, chociaż niedawno jadłaś. Bierzesz coś słodkiego po trudnej rozmowie. Albo siadasz wieczorem przed telewizorem i dopiero po chwili zauważasz, że opakowanie przekąsek jest już prawie puste.
Możliwe, że wcale nie chodziło o głód.
Nie każde sięganie po jedzenie wynika z potrzeby dostarczenia organizmowi energii. Czasem jedzenie staje się odpowiedzią na emocje, a czasem zachowaniem tak dobrze wyuczonym, że wykonujemy je niemal bez zastanowienia.
Te dwa mechanizmy są do siebie podobne, ale nie oznaczają dokładnie tego samego.
Jedzenie emocjonalne – kiedy jedzenie staje się sposobem na poradzenie sobie z tym, co czujesz
Wyobraź sobie, że masz za sobą trudny dzień. Ktoś powiedział coś przykrego, nie udało Ci się załatwić ważnej sprawy albo po raz kolejny zabrakło czasu dla siebie.
Wracasz do domu i pojawia się ochota na coś konkretnego. Najczęściej nie jest to przypadkowy produkt. Masz ochotę właśnie na czekoladę, ciastka, chipsy albo coś, co kojarzy Ci się z przyjemnością i odpoczynkiem.
Jedzenie może na chwilę odwrócić uwagę od napięcia, dawać poczucie komfortu lub stać się momentem, w którym wreszcie robisz coś dla siebie.
Nie oznacza to, że robisz coś złego. Jedzenie naturalnie wiąże się również z przyjemnością i emocjami.
Warto jednak przyjrzeć się sytuacji, w której staje się jednym z niewielu dostępnych sposobów radzenia sobie z trudnym samopoczuciem.
Szczególnie jeśli po chwilowej uldze pojawia się poczucie winy, rozczarowanie sobą albo obietnica, że „od jutra już na pewno będę się pilnować”.
Jedzenie automatyczne – kiedy ręka sięga po jedzenie, zanim zdążysz o tym pomyśleć
Tutaj wcale nie musi pojawić się silna emocja.
Może wystarczyć sama sytuacja.
Oglądasz serial – więc bierzesz przekąskę.
Robisz kawę – więc automatycznie szukasz czegoś słodkiego.
Przechodzisz przez kuchnię – więc zaglądasz do szafki.
Pracujesz przy komputerze – więc co jakiś czas sięgasz po coś, co stoi obok.
Jeżeli określona czynność przez dłuższy czas powtarza się w podobnych okolicznościach, może stać się nawykiem. Z czasem nie potrzebujesz już świadomej decyzji, żeby ją wykonać.
I właśnie dlatego czasem orientujesz się, że coś jesz, dopiero wtedy, gdy jedzenie jest już w Twojej dłoni.
To nie musi świadczyć o braku silnej woli. Może być po prostu utrwalonym schematem zachowania.
A jeśli oba mechanizmy występują jednocześnie?
Bardzo często tak właśnie jest.
Wyobraź sobie, że codziennie wieczorem, kiedy dom wreszcie cichnie, siadasz na kanapie i otwierasz coś słodkiego.
Z jednej strony pojawia się automatyczny nawyk: kanapa, telewizor i przekąska stanowią znajomy zestaw.
Z drugiej strony być może jest to pierwszy moment całego dnia, kiedy nikt niczego od Ciebie nie chce. Jedzenie staje się wtedy częścią odpoczynku, nagrodą albo sposobem na rozładowanie nagromadzonego napięcia.
W takiej sytuacji samo postanowienie „nie kupię więcej słodyczy” może nie wystarczyć do trwałej zmiany.
Bo nawet jeśli usuniesz konkretny produkt, potrzeba, która towarzyszyła temu zachowaniu, może nadal pozostawać niezauważona.
Dlaczego tak trudno przerwać ten schemat?
Często próbujemy zmienić wyłącznie końcowe zachowanie.
Skupiamy się na tym, żeby nie zjeść czekolady, nie otworzyć lodówki, nie podjadać wieczorem.
Tymczasem warto zainteresować się również tym, co wydarzyło się chwilę wcześniej.
Może było to napięcie po rozmowie z bliską osobą? Zmęczenie? Nuda? Samotność? A może zwyczajny moment dnia, z którym od lat kojarzy się określony rodzaj jedzenia?
Dopóki patrzymy wyłącznie na samo jedzenie, możemy nie zauważać całego mechanizmu, który do niego prowadzi.
A kiedy zachowanie znów się powtarza, łatwo wrócić do znajomej myśli:
„Znowu nie dałam rady”.
Zamiast kolejnego oceniania siebie można spróbować czegoś innego – zacząć obserwować.
Trzy pytania, które warto sobie zadać
Przez kilka dni spróbuj zauważać momenty, w których sięgasz po jedzenie pomiędzy posiłkami lub jesz niemal automatycznie.
Nie musisz niczego sobie zabraniać ani od razu zmieniać zachowania.
Po prostu zapytaj siebie:
1. Co wydarzyło się tuż przed tym, jak sięgnęłam po jedzenie?
Może była to rozmowa, konkretna myśl, zakończenie pracy albo wejście do kuchni?
2. Co w tej chwili czuję?
Napięcie, złość, zmęczenie, nudę, przyjemność? A może rzeczywisty głód, którego wcześniej nie zauważyłam?
3. Czego teraz potrzebuję?
Posiłku, odpoczynku, chwili ciszy, przyjemności, wsparcia, a może zwyczajnie przerwy od obowiązków?
Nie chodzi o to, żeby za każdym razem zastępować jedzenie inną czynnością. Chodzi o lepsze rozpoznawanie własnych sygnałów i potrzeb.
Czasem odpowiedzią nadal będzie jedzenie. Różnica polega na tym, że zaczynasz mieć większą świadomość tego, co się dzieje.
Gdzie w tym wszystkim jest miejsce na hipnoterapię?
W pracy z relacją z jedzeniem interesuje mnie nie tylko samo zachowanie, ale również emocje, skojarzenia i utrwalone sposoby reagowania, które mogą mu towarzyszyć.
Podczas hipnoterapii możemy przyglądać się sytuacjom, w których pojawia się potrzeba sięgnięcia po jedzenie, oraz temu, jakie znaczenie zyskało ono w codziennym życiu.
Nie chodzi o odbieranie sobie przyjemności z jedzenia ani o kolejną walkę z własnym ciałem.
Hipnoterapia może stanowić element pracy nad nawykami i emocjami, ale nie zastępuje diagnozy, leczenia medycznego ani psychoterapii. W przypadku nawracających epizodów utraty kontroli nad jedzeniem warto również skorzystać z pomocy specjalisty zajmującego się zaburzeniami odżywiania.
Nie musisz zaczynać od kolejnego zakazu
Być może pierwszym krokiem nie będzie rezygnacja ze słodyczy, usunięcie przekąsek z domu ani kolejna dieta.
Może będzie nim zauważenie, w jakich momentach jedzenie zaczyna pełnić funkcję inną niż zaspokajanie głodu.
Bez oceniania siebie za każdą decyzję.
Jeśli chcesz przyjrzeć się swoim nawykom i emocjom, więcej o sposobie pracy przeczytasz na stronie Hipnoterapia.
Możesz również napisać do mnie i zapytać o możliwość współpracy.
Fundacja Noema. Poza schematem.

